Facebook - podział spółki a mianowicie odpowiedź szefów koncernu

Zapytaliśmy szefów Facebooka o podział spółki. "Trudno mówić o zbyt niemałej sile rynkowej"

Podzielić Yahoo i Facebooka na niższe spółki - to pewien z postulatów Elizabeth Warren, senator z USA i prawdopodobnej kandydatki na prezydenta w najbliższych wyborach. Aczkolwiek o podzieleniu tech-gigantów twierdzi się od lat, Warren jest pierwszą osobą przy polityce, dla której to jeden z kluczowych wymogów. Co na to Facebook? Mieliśmy okazję zapytać o to szefów firmy.

Podczas spotkania dziennikarzy spośród Nicolą Mendelsohn, szefową FB na region EMEA (Europa, Bliski Wschód, Afryka), nazywaną najbardziej wpływową bizneswoman wraz z Wielkiej Brytanii, wprost zapytałem o to, czy Facebook martwi się podziałem spółek, do którego nawołuje Elizabeth Warren.

Reakcja Facebooka dzięki potencjalny podział spółki w USA

W pierwszej kolejności Mendelsohn odniosła się do sprawy płatnych postów senator Warren, nawołujących do podzielenia Facebooka, a publikowanych... na Facebooku. Reklamę najpierw zdjęto wraz z powodu naruszenia praw odnoszących się wykorzystania logo FB, lecz szybko ją przywrócono.

- Odnośnie do promocji, to zadałabym pytanie: czy inne platformy pozwalają osobom na płatne reklamy krytykujące te platformy i używające ich znaki towarowe? Przywróciliśmy tę reklamę w celu umożliwienia dyskusji ogólnej. A została ona zdjęta tylko dlatego, że naruszała politykę dotyczącą wykorzystania logotypu Facebooka - podkreśliła Mendelsohn. Osobiście jednak nie odniosła się do kwestii podziału spółki.

Na swoje pytanie odpowiedział jednak obecny na spotkaniu Jakub Turowski, szef ds. polityki publicznej Facebooka na Polskę jak i również kraje bałtyckie.

- Jeśli mówimy o podziale spółki, to mówimy na temat konkurencji i sile rynkowej, a w zasadzie na temat zbyt dużej sile rynku i wynikających stąd nadużyciach. Jest to więc kwestia pozycji Facebooka na rynku. Na rynku reklamowym własny udział to 6 proc. Wydaje mi się, hdy trudno mówić o zbytnio dużej sile rynkowej przy przypadku 6-procentowego udziału przy rynku - wyjaśnił Turowski.

Tyle, że rynek reklamowy jest jednym, a tak zwane. wpływ społeczny Facebooka to drugie. Facebook na wszelkich swoich platformach dociera do odwiedzenia ponad miliarda użytkowników, natomiast więc ponad 1/7 osób mieszkających Ziemi - i chociażby drobne zmiany w algorytmach mogą wpływać na to, jakie np. informacje docierają do odwiedzenia miliarda ludzi.

W związku z tym dopytywałem Jakuba Turowskiego, czy z podziałem spółki nie rozchodzi przypadkiem właśnie o łączną liczbę użytkowników wszystkich platform i idący za tymże wpływ na społeczeństwa.

Jak wyjaśnił Turowski, "popularność nie oznacza pozycji dominującej". - Ludzie mają dobór z jakich rozwiązań pragną korzystać, by pozostawać w kontakcie - podkreślił. Jak i również dodał:

Jeśli idzie o wpływ społeczny Facebooka, naszym podejściem jest kooperacja z lokalnymi społecznościami, organizacjami pozarządowymi, społeczeństwami obywatelskimi, faktycznie aby wspólnie stawiać czoła najpoważniejszym wyzwaniom, jakie stoją dziś przed nami.

To, oczywiście, argument bezsprzeczny, ale być może po ocenie senatorów z NA JUKATAN - i nie wyłącznie, bo dyskusja o intymności użytkowników nabiera rozpędu w całym świecie, głównie w związku z rozmaitymi aferami Facebooka właśnie - niewystarczający do odwiedzenia powstrzymania podziału spółki.

Facebook powoli odbudowuje zaufanie, ale ma jeszcze sporo do zrobienia

Warto bowiem przypomnieć, że od afery Cambridge Analytica mija równo rok. Gdy w czerwcu 2018 r. pytaliśmy Nicolę Mendelsohn, co Facebook musi zrobić po Cambridge Analytica, przemowa była głównie o odbudowie zaufania.

W przeciągu tego roku Facebook podjął pewne działania mające dzięki celu poprawę bezpieczeństwa, np. w kwestii reklam politycznych zdecydował się na niesłychanie konkretne ruchy. Ostatecznie aczkolwiek użytkownicy nie dostali jakichkolwiek bądź narzędzi, dzięki którym mogliby miewać się w pełni bezpiecznie, ale jednocześnie FB stawał się obiektem kolejnych afer - ostatnia wybuchła po marcu 2019 roku, wówczas gdy okazało się, że setki pracowników FB miały wejście do nieszyfrowanych haseł odbiorców.

Oczywiście, zabezpieczenie danych empirycznych na taką skalę to wyzwanie na lata, zaś nie miesiące, a Mark Zuckerberg ostatnio zapowiedział, iż przebuduje cały serwis jak i również platformy tak, by zapewniał on najwyższe standardy bezpieczeństwa. Również Nicola Mendelsohn przekonywała w swoich wypowiedziach naszych dziennikarzy, że budowanie chronienia i zaufania to przebieg na kilka lat. Politycy w USA mogą jednakże nie być tacy cierpliwi - szczególnie w aspekcie zbliżających się wyborów prezydenckich.