Posłowie: potrzebne są zmiany po przepisach dot. zgromadzeń publicznych

27 lipca, 2020
Category: rózne

Większość klubów parlamentarnych zgadza się, że niezbedne są modyfikacje w przepisach dotyczących demonstracji. Do propozycji prezydenta posłowie dorzucają też swoje pomysły. Z kolei PiS uważa, że należy skupić się na egzekwowaniu istniejącego prawa.

Prezydent Bronisław Komorowski przy piątek, na starciach w trakcie obchodów Święta Niepodległości w Warszawie, zlecił prawnikom znalezienie rozwiązań, które a mianowicie bez zmiany konstytucji a mianowicie zmieniałyby prawo o zgromadzeniach. Według prezydenta organizatorzy manifestacji powinni przy większym niż obecnie stopniu ponosić odpowiedzialność za krzywdy i zniszczenia. Z kolei policja ma uzyskać prawo łatwiejszej identyfikacji osób zakrywających twarze. Komorowski ocenił, że upowaznienie dotyczące demonstracji jest dobre, ale zawile do egzekwowania.

Jeżeli do Sejmu trafi projekt nowelizacji ustawy Upowaznienie o zgromadzeniach, to pewnie będzie morzem nim pracować komisja administracji i spraw wewnętrznych. Przy sobotę PAP poprosiła o komentarz posłów, którzy zasiadali w tej komisji po ub. kadencji. W obecnej kadencji nadal nie wybrano posłów az do komisji.

Z pomysłami prezydenta zgadza się były kierownik MSWiA, a w ub. kadencji przewodniczący komisji Marek Biernacki (PO). Zaproponował również wprowadzenie zakazu organizowania demonstracji, których sciezki się przecinają. „Dla moja osobe to jest fatalne, jeżeli jest manifestacja i ktoś robi kontrmanifestację. (… ) Po prostu jeśli ktoś 1-wszy zabezpieczy pewną trasę, to nikt odmienny tej trasy nie powinien naruszać. To jest rozwiązanie pochodzące ze Skandynawii. Pracowaliśmy nad tymze na komisji po zdarzeniach na manifestacjach (podczas Święta Niepodległości) dwanascie miesiecy temu” – powiedział PAP Biernacki.

Wciaz dalej pójdzie Mieczysław Łuczak z PSL, w ub. kadencji zastępca Biernackiego przy komisji. „Powinien być zakaz kilku demonstracji w 1 czasie w konkretnym mieście. Jeżeli jest manifestacja to tylko jedna” a mianowicie uważa poseł ludowców. Jego zdaniem zmiany należy zacząć od zaostrzenia kar za naruszanie prawa w czasie manifestacji. Łuczak chce, by można było zdelegalizować zgromadzenie, gdyby pojawiła się w nim choć jedna jednostka z zakrytą twarzą. Natomiast organizatorzy zgromadzeń – według posła PSL – powinni pokrywać koszta policyjnej interwencji oraz koszty NFZ, o ile poszkodowani np. trafili do szpitala.

Pomysły prezydenta dot. odpowiedzialności organizatorów oraz zakrywania twarzy w czasie demonstracji wspiera rzecznik prasowy klubu Ruch Palikota Andrzej Rozenek, choć zastrzega, że trzeba poznać szczegółowe propozycje. „Kierunek, w którym prezydent chce zmieniać prawo, jest jak najbardziej słuszny” – powiedział PAP. „Dorzuciłbym do tego taką zmianę, żeby nie można było dwóch przeciwstawnych manifestacji organizować przy jednym miejscu” – powiedział Rozenek. „Nie można wylać dziecka sposród kąpielą. Możliwość demonstrowania wydaje sie immanentną cechą każdej demokracji. Nie możemy z kolei za bardzo ograniczyć ludzi praw” – zastrzegł.

„Wielokrotnie zmieniamy uprawnienie, a o ile zapytać Polaków, to wątpię, czy czują się bezpieczni. Tak naprawdę bardziej rozchodzi o egzekwowanie prawa” a mianowicie ocenił nastepnie Adam Rogacki z PiS. Jego zdaniem kary finansowe musza ponosić osoby łamiące uprawnienie, a nie zaakceptowac organizatorzy. „Trudno za calosc winić touroperatora, bo przy tłum może się wmieszać np. dziesiec osób na temat niespecjalnie rzetelnych zamiarach, a potem organizator nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa” – zauważył Rogacki. Dodał, że nielatwo byłoby interpretować przepisy dot. zakrywania twarzy. „W tym roku mieliśmy piękną słoneczną pogodę w trakcie Święta Niepodległości, ale może zdarzyć się, że będzie ujemna temperatura. Rodzi się pytanie, lub osoba, która ma wówczas zawiązany szalik, ma ponosić karę jedynie dlatego, że zabezpiecza się przed zimnem” – powiedział poseł PiS.

Zdaniem Stanisławy Prządki (SLD), wiceprzewodniczącej komisji w poprzedniej kadencji, pewnie jest pragnienie przyjęcia takich przepisów, które będą mógl zapobiegać wydarzeniom, które miały miejsce przy piątek. „Te wczorajsze niepokojace wydarzenia być może pokazują potrzebę jakichś korekt. Dzisiaj jeszcze nie umiem się odnieść po szczegółach, poniewaz nie ma nadal konkretnych propozycji” – powiedziała Prządka. „Z całą pewnością w demokracji musi być możliwość aranzowania manifestacji, lecz one muszą mieć koloryt typowo pokojowy” – podkreśliła.

Za tym, by bez nerwów zastanowić się, czy konieczne są zmiany przepisów, jeśli chodzi na temat swobodę manifestacji i wyrażania poglądów, opowiedział się w sobotę premier Donald Tusk. Jego zdaniem należy się skoncentrować na tym, zeby bezwzględnie tępić przejawy bandytyzmu i chuligaństwa, a prawo do manifestacji „nie mialo być uprawnieniem przesadnie limitowanym”. Dodał, że jest zdecydowanym zwolennikiem zakazu zasłaniania buzi.

Po zamieszkach piątkowych przy stolicy zatrzymano 210 osób, w tym 95 obcokrajowców, głównie z Niemiec. Do szpitali odwieziono trzydziestu osób, w tym 12 policjantów. Ogółem obrażenia odniosło czterdziesci policjantów. Szkody oszacowano na 72 tys. zł.

Rafał Lesiecki (PAP)

ral/ bno/